Wednesday, October 29, 2008

Babcia Irenka

Dzisiaj rano zmarla babcia Irenka. Moja babcia.

Przez moja glowe przelatuja obrazy i wspomnienia babci przy Singerowskiej maszynie do szycia, przy kuchni (oh babciu byle nie lane kluski!), na jagodach (zawsze liczyla jagody przy zbieraniu), prowadzaca obladowany pakunkami rower, cerujaca w misterna kratke rajstopy albo dziadka narzute na lozko (narzuta miala wiecej cerowania niz oryginalnego materialu ale babcia uparcie ja ratowala), spiewajaca albo opowiadajaca nam piekne historie, tulaca i kolyszaca mnie przez cale godziny kiedy mialam nocne koszmary... Babcia byla kopalnia piosenek, wierszykow i opowiastek. Jako sierota, wychowala sie u cioci mieszkajacej przy przedszkolu co dalo jej niesamowita wiedze.

Wraz z moim kuzynostwem co roku spedzalismy u babci w Minsku wspaniale wakacje. Babcia wychowana w innych czasach nie obawiala sie nadmiernie o nasze bezpieczenstwo czy higiene, dla niej najwazniesze byly nasze pelne zoladki i szczescie. Buszowalismy wiec smialo po okolicznych laskach i polach, zwiedzalismy na rowerach miasto i okoliczne wioseczki, bawilismy sie godzinami w haldach zoltego piachu przywiezionego specjalnie dla nas na babci podworko przez wujka Nunka. Eela, Maaadzia, Piotrus, Macius, Daaarek!!! Kolaaacja!!! Piekne czasy...

Wszystkie najwazniesze swieta i rodzinne wydarzenia mialy miejsce w Minsku u babci. Chrzty, komunie, gwiazdki, swietowalismy u dziakow. Po smierci dziadka babcia byla glowa naszej rodziny. Strazniczka naszego gniazda. Uparta kobitka chyba przekazala mi w genach troche charakterku ;-) Babciu, gdzie my sie bedziemy teraz spotykac? Kto opowie mojej corce o Dzieciach Pana Majstra? Kto zaspiewa "Hopela, hopela, hopela hop, pan wachmistrz puscil sie w galop... " Oczywiscie, ze postaram sie przekazac twoja spuscizne ale to juz nie to samo....

Tak naprawde babcia poddala sie kilka lat wczesniej. Nalezala do grupy pracoholikow, Syzyfow codziennosci, ktorzy nie potrafia zyc bezczynnie. Dziadek umarl 15 lat temu. Wraz z wiekiem babcia przestala szyc torby (prywatny biznes stworzony wraz z dziadkiem, ktory stanowil zrodlo dobrego utrzymania dla nich, ich dzieci i wnukow przez wiele lat), potem wraz z pogarszajacym sie zdrowiem stracila mozliwosc pracy w ogrodku, i... chyba przestala widziec powod do zycia. Szkoda. Babciu musimy sie uczyc na twoich bledach. Musimy dbac o nasze zdrowie, znalezc sobie wygodne hobby i zabezpieczyc swoja przyszlosc zeby na starosc nie martwic sie o finanse i zawsze miec "pelne rece roboty". W dzisiejszych czasach chyba bedzie nam latwiej.

Oh babciu babciu (dziura w kapciu), pozdrow dziadka i... do zobaczenia

No comments:

Post a Comment